Nową ścieżką z Prusic do Żmigrodu

To nie tak miało być! Pojechaliśmy do Osoli aby przebić się lasami do Wołowa a dalej się zobaczy (może Brzeg Dolny). Wysiadając jednak z pociągu spotkałem niespodziewanie mojego syna z jego lepszą połową. I to właśnie Magda była pomysłodawczynią trasy Osola – Prusice – Żmigród – Ruda Sułowska – Żmigród. Pojechaliśmy więc w czwórkę sprawdzić, szumnie oddany w kwietniu, jeden z dwóch kluczowych fragmentów tworzonego „północnego centrum rowerowego”.

„Północne centrum rowerowe” to inicjatywa budowy na bazie dawnej trasy kolei wąskotorowej (i innych dróg) sieci ścieżek rowerowych łączących Wrocław z Doliną Baryczy.  Jest to o tyle niezwykłe przedsięwzięcie, że wymagało porozumienia i współdziałania paru gmin. A to nie jest, na razie, zbyt często – przeważnie większość tras tworzonych jest ściśle w ramach danej jednostki terytorialnej. W ramach „centrum” ma powstać oś (z południa na północ) łącząca Szymanów – Trzebnicę – Prusice – Żmigród. Jej powstanie jest kluczowe, dalej przewidzianych jest sporo różnych odgałęzień. Popatrzmy na schemat.

Na zielono podmalowałem oddane już odcinki. Pozioma ścieżka z Rudy Sułowskiej do Grabownicy (przez Milicz) istnieje już wiele lat. Wzbogaciła się ona niedawno o dojazd z Gruszeczki. W kwietniu oddano fragment Prusice – Żmigród. I jeszcze w tym roku po zbudowaniu ścieżki (ta na żółto) z Prusic do Trzebnicy będziemy mieli podstawową oś komunikacyjną.

Pierwszy etap Osola – Prusice

to kombinacja asfaltowych dróg lokalnych i dość rozrytego fragmentu leśnej gruntówki przed Wilkowem. Same Prusice są bardzo sympatyczne i warte przerwy (na lody) na ryneczku. Efektowny ratusz pochodzi z XIV wieku.

Etap 2. Ścieżką Północnego Centrum Rowerowego

Teraz pora na wypróbowanie asfaltowego cudeńka. Jest nieprzyzwoicie równo, wmontowano fluorescencyjne kocie oczy.

Co jakiś czas są miejsca biwakowe, wiaty, schematy, stojaki rowerowe.

Zdecydowana większość ścieżki biegnie polami.

Po drodze pokonujemy niewielki lasek i tam jest najprzyjemniej.

Jedziemy sobie i zaczynam przysypiać i już wiem:

– moja kochana, Cacana Ścieżko nie polubimy się! Zbyt tu równo, zbyt monotonnie, żadnych elementów jazdy, ciągle to samo podłoże, wiaty (według jednej sztampy) i stojaki na polbruku jak w środku miasta. Ale wiem, że wiernych fanów Ci nie zabraknie a i sam czasem skorzystam z Twojej oferty gdy szybko zechcę się przemieścić z północy na południe.

Etap 3. Dojazd do Rudy Żmigrodzkiej

Na szczęście nie jest racjonalnie jechać do samego Żmigrodu (bo pierwszym celem jest Ruda Żmigrodzka) i w Powidzku opuszczamy (przez odcinek czarnego) Północną Rowerostradę. ten kawałek prowadzi asfaltową niezbyt uczęszczaną drogą. Tak dojeżdżamy do Stawu Jamnik i to dla mnie jest prawdziwy początek wycieczki.

Etap 4. Czerwony szlak rowerowy

Teraz zacznie się naprawdę piękna i przyjemna jazda. Prawdę powiedziawszy teren ten dobrze znamy ale jest tak urokliwie, że można tu ciągle wracać. Zasadniczo prowadzić będzie nas czerwony. Moim zdaniem to najlepszy „oficjalny” rowerowy szlak w PK Doliny Baryczy. Najlepszy i w dodatku bardzo dobry – można go jednak jeszcze trochę ulepszyć.

I tak po kolei – można pojechać na południe od stawu Rudego, wzdłuż zaznaczonej linii. To leśny, dość zarośnięty, trakt biegnący wzdłuż Baryczy, jego dodatkową zaletą jest, że skracamy o połowę odcinek ruchliwego asfaltu przed Rudą Sułowską (trudny do minięcia). Gwoli prawdzie oficjalny odcinek szlaku wyznaczony na północ od Rudego, a biegnący zdezelowaną utwardzoną drogą leśną, jest też piękny. Kawałek dalej, w okolicach Grabówki, warto przenieść się na ścieżkę dydaktyczną okrążająca stawy Niezgoda a idącą dalej do stawu Starego w Radziądzu. Pewną dodatkową okolicznością za tym przemawiającą jest to, że odcinek zaznaczony przerywaną niebieską na czerwonym (w terenie) szlaku rowerowym jest solidnie piaszczysty.

I jeszcze w kwestii prostowania ścieżek. Dla maniaków (takich jak ja) zamieszczam galerię z mapami tego fragmentu co pisałem, że jest dość nieprzyjemny, bo ruchliwy asfalt. Już kiedyś sprawdziłem na mapie, że prawdopodobnie jest jednak pełny objazd ale ponieważ jechałem w drugim kierunku (i z mapą topo) to nie trafiłem na początek ścieżki. Teraz zajrzałem na Geoportal (gdzie są bardzo dokładne dane) i możecie obejrzeć, że pewnie istnieje ten wariant. Mapa topo nie pokrywa się tu z orto (satelitarną) i dlatego ścieżki szukałem nie tam gdzie jest. Jej stan nie powinien być zły co widać po śladzie brzegu Baryczy. Ktoś tam chodzi. Choć pokrzywy po uszy zawsze mogą być. 

 

Wracając do naszej wycieczki. Tym razem dokładnie trzymaliśmy się czerwonych znaków. Na początku zrobiliśmy sobie fotograficzną przerwę nad Jamnikiem. Później lasami (i tym omówionym asfaltem) do Rudy Sułowskiej.

Obiadu w Rudzie Sułowskiej (w „8 rybach”) jak zawsze nie udało się zjeść (tym razem nawet na stolik trzeba było długo czekać). Pozostało jechać dalej z szansą na smażalnię w Rudzie Żmigrodzkiej albo zaopatrzenie z przydrożnego sklepiku.

Ponieważ czasu było troszkę na styk to w Gatce zjechaliśmy z szlaku i przez Pałac w Żmigrodzie wylądowaliśmy na dworcu.

Cała trasa wyglądała tak. Wyszło koło 65 km. Dziura na wykresie to zwiecha tel.